Raport Money.pl: XX lat prywatyzacji- 24finanse.pl


Home » Gospodarka » Raport Money.pl: XX lat prywatyzacji
sty
11

Najgorzej z prywatyzacją poradził sobie za to rząd PiS, któremu np. w 2006 roku udało się zrealizować zaledwie 11 procent budżetowych założeń. W tym roku mija dwadzieścia lat od wejścia w życie ustawy o prywatyzacji państwowych przedsiębiorstw. Ale proces przekazywania państwowego majątku w prywatne ręce zaczął się jeszcze przed 1990 rokiem.

Taki wynik rząd Buzka zawdzięcza temu, że właśnie na okres jego urzędowania przypadły największe w Polsce projekty prywatyzacyjne. Udało się sprzedać pakiety akcji Telekomunikacji Polskiej (France Telekom), Pekao (UniCredit), PZU (Eureko), BZ WBK (AIB).

- Rząd Jerzego Buzka był ostatnim, który stawiał ekonomię ponad polityką. Gdy widzieliśmy sens ekonomiczny jakiegoś przedsięwzięcia, sprzedawaliśmy, nie oglądając się na nic innego – mówi w rozmowie z Money.pl Aldona Kamela-Sowińska, ówczesna minister skarbu.

Te projekty budziły również największe emocje. Prywatyzacja TP SA, która była jednocześnie największym projektem w Europie Środkowo-Wschodniej, spotkała się dużym oporem pracowników. Z kolei sprzedaż pakietu akcji PZU holenderskiemu Eureko, wywołała wielki spór, zakończony dopiero w ubiegłym roku.

Niewątpliwie wygranymi polskiej prywatyzacji są pracownicy dużych firm, którym udało się skorzystać na pakietach akcji pracowniczych. – To zawsze rodziło wiele konfliktów. Oburzali się zwłaszcza pracownicy budżetówki, którzy na takie profity nie mogli liczyć – zauważa Wiesław Kaczmarek.

Osobny rozdział w opowieści o prywatyzacji stanowi sprzedaż akcji banków, które w większości trafiły w ręce zagranicznych inwestorów. Część pakietów trafiła na rodzącą się wówczas polską Giełdę Papierów Wartościowych. Na parkiecie pojawił się Bank Śląski (1994), Bank Gdański (1995), Powszechny Bank Kredytowy (1995), czy Bank Handlowy (1997), PKO BP (2004). Zwłaszcza oferty Banku Śląskiego i PKO BP budziły duże emocje wśród Polaków, którzy ustawiali się w kolejkach przed bankami, by kupić ich akcje.

Obok wielkich sprzedaży, o których było głośno w całej Polsce, prywatyzacja to przede wszystkim setki mniejszych zakładów, których sprzedaż w wielu przypadkach okazywała się totalnym fiaskiem. Tak było chociażby z Żarskimi Zakładami Przemysłu Bawełnianego. Do 1991 roku w zakładach pracowała prawie cała wieś. Zakład jednak upadł i za cztery miliardy złotych kupił go inwestor z Wrocławia. Ludzie znów liczyli na pracę, ale nowy właściciel zaciągnął kredyty i zniknął.

Podobnie było z zakładami Nysa Motor kupionymi przez Daewoo FSO. Inwestor zalegał pracownikom z wypłatami przez wiele miesięcy.

Nie brakuje też przykładów udanych sprzedaży.

- Za taki uznałbym chociażby projekt poznańskiego Volkswagena, który powstał na miejscu zakładów motoryzacyjnych Tarpan – mówi prof. Jacek Tittenbrun. Jak dodaje Wiesław Kaczmarek, za udane projekty prywatyzacyjne można też uznać przekształcenia w polskim przemyśle tytoniowym czy cementowym, czego przykładem jest fabryka w Górażdże.

- Jednak takie rodzynki nie zmienią mojej opinii, że proces prywatyzacji w Polsce okazał się bardzo trudnym sprawdzianem dla całego społeczeństwa. Najlepiej widać to na wsiach i w małych miejscowościach, których byt był oparty na jednym zakładzie. One za prywatyzację zapłaciły przede wszystkim wysokim wzrostem bezrobocia – podkreśla prof. Tittenbrun.

więcej

Tomasz Bonek – redaktor naczelny

Podobne artykuły:

Comments are closed.